Też się uśmiecham. trochę nawet zatęskniłem do takiej śnieżycy. Cieszyły mnie w London, Ontario, gdzie lokalny klimat powoduje więcej opadow. Idę sobie w noc. Raptem kilkaset metrów. Pada tak gęsto, że o krok nic już nie widać, i z pewnością zagubiłbym się, gdyby nie gęsto i równomiernie rządkiem rozsiane niskie latarnie. Dzięki nim mogłem przyglądać się wirującym płatkom. Ta niesamowita, kotłująca się gęstwa w powietrzu jakoś mnie aż rozśmieszała i radowała. W pewnym momencie prawie się zderzyłem z kimś idącym tymże chodnikiem w przeciwną stronę. Przez moment zamajaczył mało widoczny jakby kleks i zaginął. Po prawej stronie chodnika była, o czym pamiętałem z doświadczeń dziennych, bezśnieżycowych, szosa, przez którą wcześniej przeszedłem, a po lewej rozległy teren z trawnikiem, na brzegu kampusu uniwersyteckiego. Wiedziałem, że mam wokoło przestrzeń, choć widziałem tylko na odległość ręki, i przebijające się światła latarni.
To haiku jest bombowe. Rozbawiło mnie. :o) Może dlatego, że zima daje nam popalić. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń na zawszeCześć,
OdpowiedzUsuń na zawszemiło mi. Wahałem się, czy nie dodać 3 linijki. I pozostał ślad tej niepewności na forum.haiku.pl .
Bardzo się cieszę, że jednak działa.
Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku!
Juliusz
I dalej, przy kolejnym czytaniu podoba mi się i wywołuje uśmiech:)
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam - Agnieszka
Też się uśmiecham. trochę nawet zatęskniłem do takiej śnieżycy. Cieszyły mnie w London, Ontario, gdzie lokalny klimat powoduje więcej opadow. Idę sobie w noc. Raptem kilkaset metrów. Pada tak gęsto, że o krok nic już nie widać, i z pewnością zagubiłbym się, gdyby nie gęsto i równomiernie rządkiem rozsiane niskie latarnie. Dzięki nim mogłem przyglądać się wirującym płatkom. Ta niesamowita, kotłująca się gęstwa w powietrzu jakoś mnie aż rozśmieszała i radowała. W pewnym momencie prawie się zderzyłem z kimś idącym tymże chodnikiem w przeciwną stronę. Przez moment zamajaczył mało widoczny jakby kleks i zaginął. Po prawej stronie chodnika była, o czym pamiętałem z doświadczeń dziennych, bezśnieżycowych, szosa, przez którą wcześniej przeszedłem, a po lewej rozległy teren z trawnikiem, na brzegu kampusu uniwersyteckiego. Wiedziałem, że mam wokoło przestrzeń, choć widziałem tylko na odległość ręki, i przebijające się światła latarni.
OdpowiedzUsuń na zawszeStraciłem kontrolę nad komentarzem, a chciałem oczywiście zakończyć serdecznym pozdrowieniem, co czynię niniejszym,
OdpowiedzUsuń na zawszeWłodek
dobrze, że nie dodałeś trzeciej linijki
OdpowiedzUsuń na zawszehaiku jest świetne